wtorek, 7 czerwca 2016

Żyły na rękach i kolka podczas biegu - po co to komu?

Dzieeeeeeńdobry!
Jak tam u was? Wczoraj chyba pobiłam swój rekord biegowy. Chyba, bo oczywiście aplikacja na telefonie nie mogła zsynchronizować się z lokalizacją, więc w sumie nic nie działało. No, ale się liczy! :P
Ponadto w końcu po dwóch miesiącach, udało mi się skończyć rozgrywki szachowe w mojej szkole. Misja zakończona całkowitym sukcesem.
Dzisiaj może omówię kilka ciekawych zagadnień. Zacznę od...

 

KABLE - CZYLI WYSTAJĄCE ŻYŁY W AKCJI


Zagadnień wklepanych w wyszukiwarkę typu "wychodzące żyły na rękach", "żyły na rękach u chłopaków" czy moje ulubione - "żyły na rękach jak zrobić", jest naprawdę mnóstwo. Większość osób (szczególnie chłopaków, mężczyzn) po rozpoczęciu treningu siłowego zaczyna zauważać coraz bardziej wystające żyły. Niektórzy patrzą na to z większą, inni mniejszą aprobatą. Kobiety dosyć często widzą to w ten sposób -  faceci z żyłami na rękach są naprawdę seksowni. Pytanie, skąd to właściwie się bierze? 
Waskularyzacja = uwidocznione żył na ciele. Proces ten spowodowany jest rozszerzaniem się żył podczas treningu, aby szybciej dostarczyć organizmowi między innymi tlenu do komórek mięśniowych. Zazwyczaj najszybciej pojawiają się na nogach (przy stopach)  i rękach. Mogą występować i u kobiet, i u mężczyzn, jednak częściej u facetów, co jest związane z ilością tkanki tłuszczowej (kobiety są zaprogramowane na większą ilość ;)). Od czego zależy czy będziemy mieć tak (nie)pożądane kabelki? Tak jak wspomniałam, przede wszystkim od ilości tkanki tłuszczowej (co też wpływa na to gdzie się pojawiają najpierw), ale także od grubości skóry i innych genetycznych zależności. Czy jest to pożądany efekt? Zależy od preferencji, na pewno nie jest to nic złego ani niepokojącego. 



AUAAAA! - KOLKA PODCZAS BIEGU


Już nie raz omal nie zwariowałam na trasie przez to głupie kłucie w boku. Na szczęście, kolka ma to do siebie, że im częściej się biega tym rzadziej ona się pojawia. Co to w ogóle jest? To kłujący ból w lewym boku. Jakie są jej przyczyny? No na przykład ta kanapeczka zjedzona dziesięć minut przed biegiem. Oczywiście, posiłek zbyt bliski godziny wybiegu na trasę to tylko jeden z czynników. Ponadto kolkę może powodować: nieprawidłowa dieta (z zaburzeniami na któryś składnik lub minerały), nieodpowiednia dla nas intensywność wysiłku, brak rozgrzewki przed treningiem, nieprawidłowy oddech etc. Najczęściej nawiedza początkujących biegaczy, ich organizm często nie jest jeszcze przystosowany do takiego wysiłku. Dobra wiadomość jest taka, że zapewne ta uciążliwa przypadłość w końcu da spokój. A co zrobić jak już się czepnie? Niektórzy nie mogą dalej biec, ja mam dosyć dużą odporność na ból i staram się ignorować gościa. Zazwyczaj wtedy trochę zwalniam i uciskam ręką bolące miejsce. Jak zatrzymam się na czerwonym świetle to mogę trochę porozciągać tułów i porobić kilka skłonów na boki.  To zazwyczaj wystarcza. Jak byłam na zawodach to nauczycielka wuefu powiedziała, że odchylanie się do tyłu (rozciąganie brzucha tak jakby) chroni przed kolką. Odpowiednia rozgrzewka na pewno pomaga. Jeśli nie możesz biec przez ból to idź, ale nie kucaj ani nie siadaj (zresztą po wysiłku nie wolno od razu siadać ani się kłaść). Na kolkę warto też wytoczyć ciężką kawalerię i wzmacniać mięśnie brzucha, nie tylko te zewnętrzne, ale i wewnętrzne (na które ładnie działa np. deska/plank czy yoga), ponieważ ten ból może być też spowodowany nieprawidłową postawą (której nie możemy utrzymać właśnie przez zbyt słabe mięśnie).
Więc co robić, aby kolka omijała Cię dalekim łukiem? Przede wszystkim posiłek co najmniej godzinę przed startem. Z tym różnie bywa, musisz samemu znaleźć odpowiednio wystarczający czas. Ja na przykład potrzebuje co najmniej trzech, a nawet czterech godzin po posiłku by móc swobodnie biec. Zależy też od posiłku - jego kaloryczności i składników odżywczych. Im "lżejszy" będzie tym lepiej. Rozgrzewka przed biegiem to absolutna podstawa, nie tylko ze względu na kolkę. Intensywność wysiłku powinna być taka, abyś w trakcie mógł w miarę swobodnie porozmawiać. No i wzmacnianie mięśni.

Na koniec mała motywacja:


Co myślicie o kabelkach? Jakie znacie dobre sposoby na wygrywanie z kolką? 
Dajcie znać! 
Aktywnego dnia! 
Ula
 

16 komentarzy:

  1. Mi "kabelki" się nie podobają, wiem że to efekt fizjologiczny i tak musi być przy wysilku u facetów, ale wygląda to mało estetycznie ;-) kolka czasem mnie spotyka ale rzadko, trzeba tylko pilnowac by zaraz po jedzeniu nie biegac "na hura" bo wtedy jest czas :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zrozumiem tego zachwytu żyłami na rękach. Czasami chcę porzucić podnoszenie ciężarów kiedy po treningu siłowym widzę na moich rękach te ,,kabelki". Na szczęście znikają tak szybko jak się pojawią. Podziwiam za możliwość biegania z kolką. Kiedy regularnie biegałam zwykle kolka mnie nie dopadała, jednak gdy już mnie złapała musiałam się zatrzymać. Jejciu nie biegam już od półtora roku, aż mi się zatęskniło za tym uczuciem wolności ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie zastanawiałam się nad kabelkami hehe. sama mam je często na samych dłoniach bo to najsuchsza część mojego ciała:) ale ogólnie uważam to za bleee:) co do kolki to pojawiała się u mnie bliso mostka, faktycznie a początku przygody z bieganiem ale ciekawostka- nie od jedzenia a od zbiegania z górki...serio, nie wiem czemu, może wtedy jakoś za bardzo podskakiwałam, może za szybko biegłam a za płytko oddychałam- w każdym razie gdy wybiegałam na równy teren lub wzniesienie po 2-3 minutach kolka ustępowała i już się przez cał bieg nie pojawiała nawet gdy znowu zbiegałam z górki- a teraz nie mam jej praktycznie wcale na zczęście bo mendy jednej nie lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah ciekawie :P Dobrze, że się odczepiła.

      Usuń
  4. Mnie przerażają te wystające żyłki u mężczyzn. To jakoś nieapetyczne. Dobrze pamiętam, jak rozmawiałam niedawno z facetami ćwiczącymi. Opowiadali mi o przypadkach innych przedstawicieli płci męskiej, którzy specjalnie zajadali jakieś specyfiki i wstrzykiwali sobie coś, co zwiększało objętość tych żył i przez to były bardziej widoczne.
    Jak mówisz o żyłach to przypomina mi się taka jedna wielka na czole koleżanki instruktorki aerobicu. Zawsze mnie odstraszała i martwiłam się... kiedy pęknie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obłęd. Taak, żyły na twarzy są najgorsze :D

      Usuń
  5. Na kolkę bardzo mi pomaga pulsometr w zegarku, bo mniejwięcej widzę, kiedy za mocno szarżuje i mnie dopadnie.

    Żyły na rękach innych osób? Dla mnie słabe i nadal kojarzące się z "Koksami"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rozważnie :) Mi się z niczym nie kojarzą, po prostu są.

      Usuń
  6. Ja nie biegam, ale dużo chodzę za to :-).

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi na kolkę pomagają krążenia tułowia :) I szczerze odpukać dawno nie miałam :D Żyły mi nie przeszkadzają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też. (we wszystkich trzech zdaniach twierdząco) :D

      Usuń
  8. Widocznie żyły, a raczej ich brak to ostatnio aktualny temat u mnie. Pielęgniarki płaczą gdy mnie widzą. Po zeszłotygodniowym pobieraniu 11 fiolek krwi mam straszne siniaki. Chyba czas przypakować.

    OdpowiedzUsuń